"Powinno się przynajmniej raz dziennie przeczytać jakiś ładny wiersz, zobaczyć piękny obraz, posłuchać przyjemnej piosenki lub porozmawiać z najlepszym przyjacielem. W ten sposób budujemy piękniejszą, bardziej wartościową część naszego istnienia."

(Heinrich von Kleist, 1777-1811)

niedziela, 5 sierpnia 2012

Przyjaciel....

Zastanawiałam się kim jest dla mnie przyjaciel? Co znaczy to określenie i czego oczekuję od osoby którą nazywam przyjacielem.
Czy przyjaciel musi być na każde nasze zawołanie? Czy musi z nami się we wszystkim zgadzać i uwzględniać nas w swoich planach.

Zawsze marzyłam o przyjaciółce z prawdziwego zdarzenia, takiej której mogłabym wszystko powiedzieć i do której miałabym bezgraniczne zaufanie.
Której mogłabym się wypłakać gdybym miała taką potrzebę i która pocieszyłaby mnie i podtrzymywała na duchu. Wyszłaby ze mną na kawę albo do kina na typowo babski wieczór.
Niestety doszłam do wniosku, że w dzisiejszych czasach nie można tego oczekiwać od nikogo. Mam wrażenie że ludzie nie potrafią albo nie chcą z nikim utrzymywać tak bliskich relacji , nie potrafią się "poświęcić" dla drugiej osoby i nie mówię tu o oddawaniu życia za przyjaciela ale "tylko" a może "aż" o poświęceniu kilku swoich chwil o zainteresowaniu co dana osoba czuje lub w jakim stanie psychicznym jest w danym momencie czy w danej sytuacji.

Może wymagam za dużo, może oczekuję od przyjaciela nie tego czego powinnam. Wiem, że każdy ma swoje życie, każdy ma swoje sprawy a oprócz tego każdy ma również innych znajomych z którymi się spotyka. Ale czy przyjaciel powinien kłamać patrząc Ci w oczy, czy powinien mówić co innego i robić co innego?
Wydaje mi się że osoby nazywające się przyjaciółmi winny być wobec siebie szczere, i powinny potrafić powiedzieć coś czego inny znajomy nigdy Ci nie powie.
Niestety ja nie mam szczęścia do przyjaciół.
Pierwsza przyjaciółka z czasów młodości, z którą spędziłam szmat czasu przestała się odzywać, choć ja również nie pisałam tysięcy listów - po prostu odległość i samo życie tak wpłynęło na nasze kontakty. Mimo wszystko tylko ją jedną mogę nazwać prawdziwą przyjaciółką.
Druga "przyjaciółka" z tamtego okresu postanowiła zawalczyć ze mną o tego samego chłopaka - dziś z perspektywy czasu myślę że nie było o co kruszyć kopii ale w efekcie rozstałyśmy się w bardzo niemiłych okolicznościach. Dziś o ironio nasi synowie chodzą do tej samej klasy i siedzą w tej samej ławce.
Druga osoba poznana na studiach, która była moją przyjaciółką przez cały ten okres a nawet dłużej, która jeździła do mnie na wakacje, u której ja spędzałam każdy wolny weekend, poznałam prawie całą rodzinę a przez jej mamę byłam traktowana prawie jak druga córka - zdradziła mnie w jeden z najgorszych sposobów. Po tylu latach znajomości, po zjedzeniu nie jednej "beczki soli" bo wspólnych miłościach i wielu imprezach okazało się że jest ona osobą którą interesują tylko korzyści jakie może wyciągnąć z naszej znajomości, miała tylko wybujałe oczekiwania i żądania sama z siebie nie dała kompletnie nic. Posunęła się nawet do szantażu i gróźb wobec mnie i mojego męża gdy zaczęło jej się palić koło tyłka. Wyszło szydło z worka.
Zerwałam taką znajomość.
Aż do dziś myślałam że wreszcie znalazłam osobę która jest moją prawdziwą przyjaciółką i znowu się zawiodłam, kolejny raz zostałam okłamana i oszukana. Nie mam już siły na dalsze poszukiwania tej "jedynej". Okazało się że tylko mój mąż jest moim przyjacielem ale jemu mimo wszystko nie o wszystkim mogę powiedzieć.
Nie warto się starać gdy z każdej strony inni czyhają tylko na to jak Cię wykorzystać, co mogą wyciągnąć dla siebie nie dając nic w zamian.

Władysław Grzeszczyk Bardziej niebezpieczni są przyjaciele w swej zdradzie, niż wrogowie w swej konsekwencji.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz