Uwielbiam letnie
wieczory, kiedy wszyscy w domu śpią a na niebie jest jeszcze szaro. Siedzę
cichutko w fotelu słucham muzyki, która przenosi mnie w czasie do lat mojej
młodości. Przed oczyma migają mi wspomnienia młodzieńczych miłości, letnie
szaleństwa, czas gdy pracowałam nad morzem oraz tych, którzy odeszli z tego
świata i mam łzy w oczach. Nigdy nie
wróci już ten okres beztroski, okres gdy człowiek zakochany bez pamięci
odliczał czas do spotkania z ukochanym. Czas gdy był dzieckiem, biegał po łące
podglądał owady, bujał się na trzepaku, biegał rano stanąć w kolejce za chlebem
i masłem, wymieniał makulaturę na papier toaletowy i okres gdy lato pachniało
latem, słońcem, przyrodą i wolnością.
I chociaż z
perspektywy lat dziś jest "lepiej" bo jest wszystko, czasem mam
ochotę zamknąć oczy i wrócić do lat gdy babcia smażyła frytki a w domu
pachniało smażonym tłuszczem, gdy latem siedziałam na koloniach organizowanych
dla dzieci przez firmę gdzie pracowali rodzice a pomarańcze były dostępne tylko
w święta.
Dziś, tu i teraz to
inne życie - nie moje. Ciągły pośpiech, złość i strach przed utratą pracy.
Strach przed wypuszczeniem dzieci z domu na podwórko, przed wypuszczeniem do
szkoły - która kiedyś była drugim domem a nauczyciel miał coś do powiedzenia a
dziś to dzika dżungla. I co z tego, że dzieci mają wszystko? Komputery, bajki,
zabawki, owoce i słodycze? Co z tego, że rodzic zapewnia im wszystko, co
najlepsze, gdy sam nie ma czasu żeby z nimi "pobyć", bo wraca
zmachany po pracy i myśli tylko o jednym - spokoju i odpoczynku. Czy kiedyś
moje dzieci siądą jak ja i wspomną z rozrzewnieniem swoje lata młodzieńcze,
wspomną smaki i zapachy oraz zatrzymają się nad obrazami dzieciństwa, czy będą
gonić za nieuchwytnym królikiem a czas dzieciństwa umknie im w tej gonitwie?
Dziś
mamy wyższe budynki i szersze autostrady... Autor nieznany
Dziś mamy wyższe
budynki i szersze autostrady,
jak również mniejszy
temperament i węższe pole widzenia.
Wydajemy więcej, ale
cieszymy się mniej.
Mamy większe domy,
ale mniejsze rodziny.
Mamy dużo
kompromisu, ale też mniej czasu.
Mamy większą wiedzę,
ale mniej poglądów.
Mamy więcej leków,
ale mniej zdrowia.
Zwiększyliśmy swoje
posesje,
ale zmniejszyliśmy
nasze wartości.
Wiele mówimy, mało
kochamy, bardzo nienawidzimy.
Dotarliśmy na
księżyc i bezpiecznie wróciliśmy,
ale mamy problem,
aby przekroczyć ulicę i spotkać się z naszymi sąsiadami.
Podbiliśmy
przestrzeń kosmiczną,
ale straciliśmy
przestrzeń wewnątrz nas samych.
Mamy większe
dochody,
ale nasza moralność
jest mniejsza....
Są to czasy większej
swobody,
ale mniejszej
radości...
Mamy dużą ilość
jedzenia,
mniej składników
odżywczych...
Są to dni, gdzie
dwie pensje trafiają do domu,
ale rozdzielają się
na więcej potrzeb.
Czas pięknych domów,
ale rozbitych rodzin.
Dlatego właśnie
proponuję Ci już od dziś:
Nie zatrzymuj
niczego na specjalne okazje,
bo każdy dzień
naszego życia jest specjalną okazją.
Szukaj wiedzy,
czytaj wiele,
usiądź na werandzie
i podziwiaj widoki;
nie martw się o
przyszłość.
Spędzaj więcej czasu
ze swoją rodziną,
jedz swoje ulubione
jedzenie,
odwiedź miejsca,
które kochasz.
Życie to plątanina
momentów i zdarzeń;
nie chodzi tylko o
przetrwanie.
Używaj swoich
kryształowych naczyń.
Nie chowaj swoich
ulubionych perfum,
lecz używaj wtedy,
gdy masz na to ochotę.
Powiedz swojej
rodzinie i przyjaciołom jak bardzo ich kochasz.
Dlatego, nie
opóźniaj niczego, ani nie odkładaj na potem,
ciesz się życiem,
bo...
Każdy dzień, godzina
i minuta są wyjątkowe...
Nigdy nie wiesz
która będzie twoja ostatnia...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz