"Powinno się przynajmniej raz dziennie przeczytać jakiś ładny wiersz, zobaczyć piękny obraz, posłuchać przyjemnej piosenki lub porozmawiać z najlepszym przyjacielem. W ten sposób budujemy piękniejszą, bardziej wartościową część naszego istnienia."

(Heinrich von Kleist, 1777-1811)

wtorek, 24 lipca 2012

I nadszedł koniec świata....

Wszędzie gdzie się obejrzę piszą o końcu świata, mówią o końcu świata i zachowują się tak jakby koniec świata już nadszedł. W jednej gazecie piszą o znęcaniu się nad dziećmi, w drugiej że matka zabiła i poćwiartowała córkę, w telewizji mówią że rodzice zostawili dziecko na lotnisku a sami polecieli na wakacje, że jakiemuś wariatowi pochrzaniła się  rzeczywistość z fikcją i wystrzelał pół kina. Matki mordują bezkarnie dzieci, mężczyźni w amoku mordują swoje rodziny, politycy kłamią aż dziw bierze że nosy im jeszcze nie urosły jak u Pinokia, straszą nas drożyzną, paliwem za 6 złoty, przymusowymi szczepieniami, przedszkolami płatnymi za godzinę i szkołą prawie dla "niemowląt". Do tego ciągle nad nami wisi widmo zwolnień w pracy, widmo bezrobocia i głodu w domu, bo jak odłożyć na czarną godzinę?
I niech mi ktoś powie że koniec świata nie nadszedł? Nadszedł tylko my tego nie zauważyliśmy. Rak - wstrętne choróbsko jest coraz bardziej podstępne i coraz szybsze. Najpierw nie daje objawów a potem jak wychodzi na jaw - nie pozwala na leczenie bo już za późno. Ludzie odchodzą w ciągu miesiąca góra dwóch ( przykłady z własnego podwórka mogę wyliczać bez końca). Zwierzęta umierają, Bóg wie dlaczego, pogoda się wściekła i raz leje i grzmi a za dwie godziny upał taki że można siekierę powiesić, wulkany zaczynają dychać coraz bardziej a koniec roku coraz bliższy.  
I jak człowiek tak na to patrzy to sam nie wie czy cieszyć się z tego KOŃCA bo może w końcu lżej będzie, ludzie zmądrzeją i zaczną dostrzegać innych ludzi, potrzebujących ludzi, matki pójdą w ogień za dziećmi a ojcowie zrobią wszystko żeby ochronić rodziny.  Człowiek człowiekowi już nie będzie wilkiem, tylko wyciągnie do niego rękę z pomocą i uśmiechnie się na dzień dobry a nie wbije siekierę w plecy gdy się tego nie spodziewamy. Może ten KONIEC KOŃCÓW oświeci nasze durne łepetyny i te dwie kuleczki wreszcie się "stykną" i zaskoczą że życie to nie tylko być i brać ale też dawać.
I tylko szkoda mi w tym wszystkim Dzieci bo co one winne że dorośli zdurnieli , oślepli  i ogłuchli a Prawo broni bandziorów, krętaczy i morderców. Jaki los ich czeka i co jeszcze będą musiały przeżyć zanim Ludzie się obudzą??


Koniec świata

W dzień końca świata
Pszczoła krąży nad kwiatem nasturcji,
Rybak naprawia błyszczącą sieć.
Skaczą w morzu wesołe delfiny,
Młode wróble czepiają się rynny
I wąż ma złotą skórę, jak powinien mieć.
W dzień końca świata
Kobiety idą polem pod parasolkami,
Pijak zasypia na brzegu trawnika,
Nawołują na ulicy sprzedawcy warzywa
I łódka z żółtym żaglem do wyspy podpływa,
Dźwięk skrzypiec w powietrzu trwa
I noc gwiaździstą odmyka.
A którzy czekali błyskawic i gromów,
Są zawiedzeni.
A którzy czekali znaków i archanielskich trąb,
Nie wierzą, że staje się już.
Dopóki słońce i księżyc są w górze,
Dopóki trzmiel nawiedza różę,
Dopóki dzieci różowe się rodzą,
Nikt nie wierzy, że staje się już.
Tylko siwy staruszek, który byłby prorokiem,
Ale nie jest prorokiem, bo ma inne zajęcie,
Powiada przewiązując pomidory:
Innego końca świata nie będzie,
Innego końca świata nie będzie.

Czesław Miłosz

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz