Niestety, dziś po raz kolejny okazało się że mój Pan Mąż ma rację a ja nie znam się na ludziach. Zawsze widzę w każdym tylko dobro a potem okazuje się co innego....
Złośliwość, obrabianie dupy, zazdrość, brak tolerancji, chęć żądzy i podporządkowania sobie wszystkich dookoła to tylko część tych cech których nie toleruję i się z nimi nie zgodzę za żadną cenę. Całe życie to matka próbowała mnie sobie podporządkować=, całe życie jeździła po mnie jak po łysej kobyle i nie pozwolę żeby nadal robił to ktoś w pracy tym bardziej ktoś kto w żaden sposób nie jest mi bliski. Szkoda tylko że broniłam tej osoby przed mężem, mówiłam że to osoba w porządku, uczynna i miła. No cóż pomyliłam się. ZNOWU. Niestety to boli gdy ktoś opieprza Cię za coś a Ty nie masz pojęcia o co chodzi, oczy robią się okrągłe jak spodki bo powiedziałaś coś całkiem niewinnego a jebią Cię jak psa.
Nie wiem, może to ja jestem wariatką ale jak można kazać komuś przestawiać JEGO szafkę koło JEGO biurka i koło JEGO dupy bo mi się nie podoba?
Jak można kazać przestawiać komuś JEGO kwiata na jego biurku bo mi się nie podoba?
Jak można warczeć na kogoś kto chce zrobić porządek we wspólnej firmowej szafie i mówić że to MOJA szafa?
Jak można kazać komuś siedzieć przy otwartych drzwiach w pracy gdzie dana osoba jest narażona na przeciągi i widok publiczny tylko dlatego "Bo JA nie lubię zamkniętych drzwi!"
No i w końcu jak można we wspólnym pokoju gdzie nie siedzisz sam/a zbierać wszelkiej maści odpadki - po suchy chleb, zakrętki, obierki od jabłek i inne śmieci a potem wydzierać się na wszystkich, że w pokoju śmierdzi?!
Nosz cholera to chyba ja jednak jestem nienormalna, to chyba tak musi być..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz